sobota, 11 czerwca 2016

Od Qwerty C.D.

Najedliśmy się pożądnie i po jakimś czasie usnęliśmy. Obudziłam się o zachodzie słońca, ojca już nie było. Usiadłam patrząc na zachodzące słońce. Gdy zaszło mioim oczom ukazały się miliardy gwiazd. Zacny widok prawda? Po jakiejś godzinie ruszyłam przed siebię.
-Pozwiedza się trochę-pomyślałam.
Chodząc tak rozmyślałam o kilku ważnych sprawach, które ostatnio się wydarzyły. I wtedy stanęłam.
-Nick!-pomyślałam.
-Co zrobić iść po niego? Może ma tam dobrze? Ehh... Co zrobić?-kłuciłam się sama ze sobą w myślach.
-Chociaż... odwiedzić zawsze można-natychmiast teleportowałam się w tamte strony. Byłam kilkaset metrów od watahy. Rozglądałam się za bratem.
-Gdzie ty jesteś?-szepnęłam sama do siebie.
Po chwili usłyszałam krzyk zakradłam się wtamto miejsce i zobaczyłam brata walczącego z brązowym wilkołakiem.
-Ona będzie moja-krzyczał brązowy.
-On nie jest rzeczą, żebyś mógł o niej tak mówić!-krzyczał Nick.
-A mogę ja coś powiedzieć?! Czy nie dostąpie tego zaszczytu Drake?!-zapytała zirytowana biała wadera.
-Nie!-krzyknął owy Drake i odepchnął ją tak, że upadła.
-Ał..-szepnęła wadera.
-Hej!-podszedł do niego Nick i zadrapał w przedramię.
Wilkołak spojrzał na niego mordując go wzrokiem.
-Chcesz walczyć tak?! Naprawdę chcesz się postawić synowi alph?-jego wściekłośćprzeszła w "niby" rozbawienie.
-Jeśli dzięki temu zostawisz Marę to DAWAJ!-powiedział Nick, ostatnie słowo podkreślił bardzo mocno.
Biały rzucił się na mojego brata i zaczęła się walka. Na początku Drake wygrywał, jednak nie na długo. Po chwili Nick rzucił się na niego i ugryzł w bark. Wilkołak syczał z bólu i po kilku innych atakach leżał nieprzytomny.
-No nieźle braciszku-postanowiłam się w końcu pokazać.
-Qwerty? Ty tutaj?-zdziwił się, a później uśmichnął Nick.
Uściskaliśmy się.
-Eh-ehm-chrząknęła Mara.
-Przepraszam nic ci nie jest?-podszedł do niej Nick.
-Nie wszystko w porządku-wydawała się urażona czymś.
-Ok, dlaczego jesteś zdenerwowana?-zapytał, ona milczała, jakby zawiedziona.
Postanowiłam zajrzać do jej myśli i już wiedziałam o co chodzi. Uśmiechnęłam się.
-Co?-zdziwili się oboje.
-Czytam w myślach kochana-po tych słowach wadera zmieszała się.
-Ktoś mi powie o co chodzi?-zapytał już lekko poirytowany Nick.
-Nie ważne. To ja się może przedstawie Qwerty jestem siostrą Nick'a-wadera zaczerwieniła się nie mało.
-Ok, mniejsza o to. Mamy poważniejszy problem-przerwała Mara.
-O co chodzi?-zapytał zbliżając się do niej Nick.
-Bo wiesz... Apha nie będzie zadowolony widząc to-wskazała na leżącego Drake'a.
-Może cię za to wyrzucić z watahy lub gorzej-popatrzyła mu w jego zielone oczy.
-Masz rację muszę się z tąd wynosić-powiedział smutno Nick.
-Ja mniejwięcej w tej sprawie-przerwałam im rozmowę.
-Hmm?
-No dołączyłam do watahy, gdzie alphą jest nasz ojciec-powiedziałam.
-Dlaczego? Po tym wszystkim?!
-To długa historia...-opowiedziałam mu o tym co ostatnio zaszło.
-Czyli, nasz ojciec jest królem wilkołaków?-trochę się zmieszał.
-Tak, ale mniejsza o to coś słyszę musimy się zbierać-powiedziała nasłuchując.
-Dobrze...-powiedział patrząc na białą.
-To żegnaj-powiedziała smutnie patrząc na ziemię.
-Nie. Do zobaczenia-poprawił ją i pocałował.
Otwarłam szeżej oczy.
-No nieźle braciszku-pomyślałam.
-Do zobaczenia-pożegnałam się również z Marą i chwytając brata za ramię teleportowałam nas do watahy.
-Jesteśmy-powiedziałam pokazując przed siebię. Nick natomiast najwyraźniej rozmażony o Marze patrzył w gwiazdy.
-Ktoś się poważnie rozhorował-zaśmiałam się.
-C-co?-wyrwał się z zamyślenia.
-No rozchorowałeś się na poważną horobę-Nick patrzył na mnie z niedowierzeniem.
-Na horobę, która dotyka większość stworzeń. Na miłość-mrugnęłam do niego i ruszyłam przed siebię.
-To tylko-zaczął mi się tłumaczyć jak typowy nastolatek, którym w końcu jest.
-To rano pogadasz z ojcem on wszystko ci wyjaśni powiedziałam kładąc się pod drzewem, Nick zrobił to samo.
Rano...
Jak sięokazało usnęliśmy na te pare godzin i z rana obudził nas ojciec.
Amon?
<a to się dzieje jak jest wena xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz